|
W Korei i nie tylko |
|
WSPOMNIENIA Z AZJI Wietnam
Sajgon (Ho Chi Minh)
Delta Mekongu (Ho Chi Minh-Mytho-Cantho)
Chau Doc - Phnom Penh
Cu Chi Tunnels i Mui Ne
Hanoi (I)
Ha Long Bay
Hanoi (II)
Tam Coc i Ninh Binh
Kambodża
Phnom Penh i Sihanoukville (I)
Phnom Penh i Sihanoukville (II)
Angkor Watt
Indonezja
Kuta/Bali (I)
Kuta/Bali (II)
Kuta/Bali (III)
Kuta/Bali (IV)
Tulamben/Bali
Padang Padang/Bali
Kuta/Bali (V)
Bogor i Bandung/Jawa
Bandung/Jawa
Yogyakarta (I)/Jawa
Borobudur i Pambanan/Jawa
Yogyakarta (II)/Jawa
Medan/Sumatra
Bukit Lawang/Sumatra
Danau Toba/Sumatra
Samosir Island/Sumatra
Parapat-Bukit Tinggi (I)/Sumatra
Parapat-Bukit Tinggi (II)/Sumatra
Bali & Gili
Singapur
Singapur
Malezja
Panuba/Tioman Island (I)
Panuba/Tioman Island (II)
Panuba/Tioman Island (III)
Panuba/Tioman Island (IV)
Kuala Lumpur (I)
Kuala Lumpur (II)
Kotakinabalu
Tajlandia
Bangkok (I)
Sairee/Koh Tao (I)
Sairee/Koh Tao (II)
Sairee/Koh Tao (III)
Sairee/Koh Tao (IV)
Bangkok(III)
Bangkok(III)
Bangkok i Phuket (I)
Bangkok i Phuket (II)
Laos
Pakbeng
Udomxai (I)
Udomxai (II)
Muang Khua (I)
Muang Ngoi (I)
Muang Ngoi (II)
Luang Prabang (I)
Luang Prabang (II)
Phonsavan (I)
Phonsavan (II)
Van Vieng
Vientiane (I)
Vientiane (II)
Pakbeng-Vientiane route
Hong Kong
Hong Kong (I)
Hong Kong (II)
Hong Kong (III)
Makao
Makao
Tajwan
Tajpej (I)
Tajpej (II)
Yangmingshan
Taroko Gorge
Tajpej (III)
Tajpej (IV)
Korea Południowa
Festiwal żeńszenia
KU vs Yonsei 2002
Korea w 2 tygodnie
Samsung Summer Festival
Jesień w Seulu
Pałac Changdeok i Forteca Hwaseong
Seoul Forest
Norincheon
Zatoka Cheonsu i Anmyeong
Panmujom (DMZ)
Seoul Museum of Arts-Dual Realities
Tradycyjny ślub
Kangchon
Koejae Island & Tongyoung
Jara Island, Gapyeong
Nami Island
Dongang River, Sobaek Mountain, Gosu Cave
Yangyang, Kangneung
Japonia
Fukuoka
Odaiba, Tokyo
WSPOMNIENIA Australia
Darwin (I)
Kakadu National Park (I)
Kakadu National Park (II)
Darwin(II)
Alice Springs
Kaja Tjuta
Ayers Rock
King's Canyon
Coober Peddy (I)
Coober Peddy (II)
Barossa Valley
Melbourne
Sydney (I)
Sydney (II)
Sydney (III)
Sydney/Cairns/Great Barrier Reef
Darwin-Sydney route
Palau
Koror i Wyspy na Południu
WSPOMNIENIA Rosja
Teatr Bolszoj/Moskwa
Moskwa
Francja
Paryż
Polska
Cracow (Kraków)
Zakopane
Słowacja
Slovakia by car
WSPOMNIENIA Z MENA Oman
Maskat & Duqum (Al Wusta)
Maskat
UAE
Dubai-3 przypadki
Dubai w zdjęciach
Egypt
Hugharda, Cairo, Luxor
WSPOMNIENIA Z AFRYKI Cameroon
Yaounde, Kribi, Douala, Limbe
Yaounde-Douala (story)
WSPOMNIENIA |
Nowa Odsłona
Nowa wersja bloga oraz aktualne wpisy dostępne są na stronie:
Proszę o zmianę odnośników na swoich stronach oraz "polubienie" nowej odsłony bloga!
Anna 2012-01-25 07:18:42 skomentuj (0) Blog Roku 2011 „W Korei i nie tylko”, jeszcze w swojej starej wersji, dotarł do finału konkursu „Bloga Roku” jedynie w roku 2008. Wtedy był to jeszcze blog bardziej osobisty, momentami emocjonalnie porywczy. To na pewno nie był dla mnie najspokojniejszy okres – kilka miesięcy wcześniej odeszłam z Samsunga i zatrudniłam się w innym chaebol’u, wyszłam za mąż za PWY (znanego wytrwalszym Czytelnikom Koreańczyka), większość bardzo bliskich mi Polaków zdecydowała się opuścić Koreę już na zawsze. W jakimś sensie wiele rzeczy musiałam raz jeszcze zacząć od nowa. Wydaje mi się, że przez cztery ostatnie lata trochę dojrzałam, uspokoiłam się wewnętrznie, pogodziłam się z tym, kim jestem i co sobą reprezentuję. To było jak bardzo głęboki oddech. Ten czas chyba największej, ale też i najbogatszej samotności w moim życiu zaowocował podsumowaniem lat 2003-2007 spędzonych w Korei o niej esejami, które zostaną wydane już w maju tego roku przez wydawnictwo Kwiaty Orientu. Nie ukrywam, że jestem tym podekscytowana i że jest to ścieżka, którą chciałabym podążać. Żeby jednak drogę tę z powodzeniem przemierzyć dotrzeć muszę do ludzi, którzy mogliby uznać moje pisanie w ten, czy inny sposób za wartościowe. Stąd uczestnictwo w konkursie na Bloga Roku i prośba o Wasz głos. Jeżeli uważacie, że dzięki moim wpisom udało się Wam zajrzeć za kulisy codziennego życia w Korei i że dowiedzieliście się czegoś wyjątkowego o odwiedzanych przeze mnie miejscach w Azji, proszę „polubcie” nową wersję mojego bloga na stronie www.wkorei.blogspot.com, podzielcie się do niego linkiem na swoim portalu społecznościowym lub po prostu zagłosujcie:
SMS na numer: 7122
TREŚĆ: D00198
KOSZT: 1,23 złote (przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych)
Anna 2012-01-12 15:21:53 skomentuj (1) To już jest koniec
Kolejna wyśmienita wiadomość, którą chciałabym się podzielić to to, że Kwiaty Orientu zdecydowały się wydać moją pierwszą książkę – zbiór esejów o Korei. Ma ona ukazać się na początku maja 2012. Co tu dużo mówić – jestem podekscytowana… J Anna 2012-01-07 12:23:41 skomentuj (8) Śmierć Kima
Anna 2012-01-04 05:48:39 skomentuj (0) Koncert
I na deser zwycięzca z przytupującą blondyneczką J
Anna 2011-12-29 09:37:01 skomentuj (23) Kartka Nagle zrobiło się całkiem świątecznie. Po raz pierwszy tej zimy spadł śnieg. Dużo lekkiego puchu, który razi oczy odbijającymi się w nim promieniami słońca. Sąsiadka z naprzeciwka cudownie zmaga się z kolędami wygrywanymi na pianinie. A ja dostałam bardzo wyjątkową dla mnie kartkę od podopiecznej. Wesołych!
Anna 2011-12-24 08:30:23 skomentuj (5) Zielono mi Jeszcze kilka lat temu podczas koreańskiego, parnego lata miałam zwyczaj nosić ze sobą zwiewny sweterek lub opatulać się chustą za każdym razem, kiedy wkraczałam do metra. Tam bowiem panował poniżej dwudziestostopniowy chłodek, który nie wróżył nic dobrego przy nagłym wyrwaniu się z objęć prawie czterdziestostopniowego upału – o paskudne przeziębienie w takiej sytuacji bardzo łatwo. W zimie natomiast na odwrót – moja sempiterna przyrumieniała się na zaciekle podgrzewanych siedzeniach, co przyprawiało mnie o siódme poty i rozalkową spiekotę na policzkach. Na bazie mojego rozległego doświadczenia na tym polu mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że dosyć trudno było (i jest?) w Korei o temperaturowe feng shui, ying i yang. Nie tak dawno sprawy przybrały bardziej zasadniczy obrót, jeżeli chodzi o walkę ze zmianą klimatu - przyszła do nas moda na zieloną poprawność. Kraje rozwinięte, dbające o przyszłość ludzkości i kuli ziemskiej – a co ważniejsze – kraje na ich losy wpływające, muszą przecież brać na swój karb ciężar zmian w sposobie myślenia przeciętnego człowieka. I tak na niewielkich, dostępnych jeszcze skrawkach ziemi (75% powierzchni Korei Południowej to góry) montować zaczęto turbiny wiatrowe, kolektory słoneczne oraz projekty wykorzystania energii pływów, podkreślając tym samym statut Korei jako kraju nieobojętnego na losy świata. Koncerny otrzymały niepisane zadanie rozwijania własnych, zielonych technologii, co też ma być w jakimś sensie środkiem zaradczym na kryzysowy zastój w biznesie. Posypała się plaga przejęć i fuzji, ośrodki naukowe zatarły dłonie na przypływ funduszy i ścisłą współpracę z wielkim graczami na rynku. Wszyscy wydają się być zadowoleni. Rząd sprytnie wykorzystał powyższą propagandę również na poziomie jednostki. Ni stąd ni zowąd zaczął on podejmować wartkie próby społecznego uświadomienia o problemach energetycznych kraju – szczególnie dyskutuje się o malejących zasobach rezerw (coraz częstsze blackout’y), co spowodowane jest geometrycznie rosnącym z(nad)użyciem prądu przez obywateli. W windach wywiesza się rodzajowe scenki o tym, jak należy oszczędzać energię przez odpowiednie korzystanie z klimatyzacji, ogrzewania (zaleca się 20˚C) czy domowych urządzeń. We wcześniej wspomnianym metrze świetniejsza część mojego ciała czuje się już w zimie trochę bardziej komfortowo; w lecie maszyniści z mniejszym już rozmachem obdarowują pasażerów zimnym powiewem z sufitowych wiatraków. Ba! – ukrócono nawet skład wagonów... Jak zwykle dochodzi jednak do absurdów. W toalecie mojej firmy wykręcono większość żarówek. Smartfonem muszę więc oświetlać sobie mroczne wnętrza kabiny (jest taka specjalna aplikacja!), co wymaga w pewnych sytuacjach zdolności iście akrobatycznych. W lecie tego roku kurek z ciepłą wodą istniał w sposób smutnie bezużyteczny; zimą na ogrzewanie nie mam co liczyć nawet przy kilkunastostopniowym mrozie. W sali gimnastycznej naszej firmy rozgrzać się mogę jedynie własną pracą mięśni. W lobby pracownicy café szczękają zębami na powitanie klienta. Klient siedzi przy kawie w kompletnym umundurowaniu zimowym, podobnie zresztą jak pracownicy na niektórych piętrach, gdzie ogrzewanie ograniczono do minimum. Wielu z nich zakupiło rękawiczki bez palców, żeby być w stanie klepać na klawiaturze – a klepią też w płaszczach na grzbiecie. U mnie grzeje się dwa razy na dzień i podczas tych dwóch godzin po kręgosłupowym rowku ścieka mi pot, a rozalki ponownie wychodzą na moje policzki – grzejniki pracują pełną, zacietrzewioną parą. Pozostałą część czasu spędzam podgrzewając się poduszką elektryczną, czasem też w płaszczu. W ciągu dnia w naszym budynku uniemożliwia się korzystanie z przynajmniej jednej windy – dzisiaj miałam nawet przyjemność zjechać jedną bez absolutnie żadnego oświetlenia. Tak musi wyglądać zejście do piekła... Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że uczestniczę w kolejnym narodowym „spięciu się w sobie” koreańskiej populacji, które to miało już miejsce kilka razy w historii tego kraju. I jak zwykle Koreańczycy, mimo że przez moment irytują się tak absurdalnym pomysłami, po chwili już poddają się swemu losowi w stoicki sposób, bez większego szemrania. A wszystko to dla dobra i świetlanej przyszłości swojego narodu. Anna 2011-12-23 10:16:31 skomentuj (8) Milenijne Ppeppero Po Walentynkach (dla chłopców), White Day (dla dziewcząt) przyszedł czas na Ppeppero Day (dla wszystkich). Każdego roku jedenastego listopada zakochani wręczają sobie coś na kształt paluszków do połowy oblanych czekoladą. Ich patykowaty kształt ma symbolizować właśnie cyfry 11/11. Tym razem jest to Ppeppero zupełnie wyjątkowe, bo przypada na datę 11/11/11 – święto ma więc charakter przełomowy. W związku z tym spodziewam się dzisiaj dosyć dużej dozy lukierowanego szaleństwa, przywracającego o słodkawy zawrót głowy.
Tradycyjne Ppeppero
Jak co roku zagorzali przeciwnicy Ppeppero Day powtarzają opowieści o tym, jak to lata temu koncern Lotte Confectionery z determinacją posłużył się skomasowanym arsenałem marketingowym i stworzył ten dzień od podstaw po to, żeby podnieść swoje zyski ze sprzedaży. Nie wnikając w dyskusję o prawdziwości oskarżeń, faktycznie akcja ta prawodopdobnie uratowała spółce życie. Od lat dziewiędziesiątych bowiem każdego roku tylko w listopadzie firma ta rejestruje około 60% swoich rocznych przychodów.
I najróżniejsze wariacje na temat ppeppero.
Konsumpcjonizm w Korei to jeden z fundamentów codzienności. Koreańczycy uwielbiają kupować markowe produkty, ponieważ ich posiadanie świadczy do pewnego stopnia o statusie społecznym. A w społeczeństwie, gdzie surowa hierarchia dyktuje stosunki między ludźmi, status jest praktycznie wszystkim. I tak wszelkie Louis Vuitton, Dior, Chanel, Hermes rozchodzą się jak świeże bułeczki. Tutejsze kobiety w znakomitej większości przypadków żyją zakupami, sezonowymi wyprzedażami i sklepami duty free. Z takiego stanu rzeczy doskonale zdają sobie co sprytniejsi biznesmeni wykorzystując ten swoisty manieryzm społeczeństwa do granic możliwości i w każdej dziedzinie życia.
Pozostając w temacie sztucznie skonstruowanych uroczystości, mających na celu wyzwolenie zakupowych demonów wśród niewinnych, koreańskich owieczek podam dla przykładu „miłosny kalendarz” Korei: 14 styczeń: Diary Day à zakochani wymieniają się kalendarzami, w których zaznaczać będą na czerwono daty ważnych wydarzeń w swoim związku (na przykład setny, dwusetny, trzysetny i tysięczny dzień od pierwszego spotkania) 14 luty: Valentine’s Day à dziewczęta kupują czekoladki chłopcom 14 marzec: White Day à chłopcy w rewanżu kupują czekoladki dziewczęciom 14 kwiecień: Black Day à single świętują swój dzień spożywając „czarne” jedzenie, czyli makaron z sosem z czarnej fasoli (jajangmyeon) w nadziei szybkiego odnalezienia swojej drugiej połówki 14 maj: Yellow and Rose Day à samotni zbierają się razem przy misce curry (zaleca się ubiór w odcieniu żółci), a ci którzy tego dnia odnajdą swoją miłość wymieniają się różami 14 czerwiec: Kiss Day à to czas pierwszego pocałunku i najrozmaitszych wyznań 14 lipiec: Silver Day à pary mają prawo zwrócić się do „senirów” z prośbą o sfinansowanie randki; sami zakochani wymieniają się podarunkami ze srebra 14 sierpień: Green Day à pary ubierają się na zielono, spacerują w parkach i piją powszechnie znany trunek serwowany w zielonej butelce, czyli narodowe soju 14 wrzesień: Music and Photo Day à to dzień popełniania słodziutkich zdjęć, ale też zabawy do białego rana 14 październik: Wine Day à pary spotykają się w atmosferycznej restauracji i przy winie dyskutują nad jakością swojego związku i snują plany na przyszłość 21 październik: Apple Day à to wbrew oczekiwaniom dzień przeprosin; tym, którym zaszło się za skórę wręcza się wtedy jabłka (w języku koreańskim „sagwa” oznacza bowiem i jabłko i prośbę o przebaczenie) 11 listopad: Ppeppero Day à zakochani wymieniają się czekoladowymi paluszkami przypominającymi kształtem datę 11/11 14 listopad: Orange and Movie Day à zakochani piją sok pomarańczowy, który swoją kwaskowością ma przypominać im o bardziej „kwaśnych” momentach, które mogą w przyszłości nadejść; następnie udają się do kina 14 grudzień: Hug Day à za oknem zima więc czas na małe przytulanko Anna 2011-11-11 03:05:36 skomentuj (9) Egzaminy Obywatele Korei, jak co roku, postawieni zostali w stan gotowości alarmowej. Rząd zalecił większym firmom rozpoczęcie pracy godzinę później, żeby rozluźnić ruch uliczny. Przez całe dwadzieścia trzy minuty rano i trzydzieści minut po południu na niebie koreańskim nie pojawi się żaden helikopter ani odrzutowiec – czuwa nad tym koreańska armia. Nad placami budowy w tym samym czasie również zapaść ma bogobojna cisza. Nawet baza amerykańska zarzuciła dzisiaj wszelkie wojskowe ćwiczenia. Policja udostępnia rowery, samochody oraz motocykle dla zabłąkanych – każdy zainteresowany zadzwonić może pod numer alarmowy 112 i w toku ekspresowym uzyskać prywatny transport do miejsca przeznaczenia. Zwiększono częstotliwość przejazdów autobusów i metra oraz zamontowano tymczasowe oznaczenia, mające ułatwić tym bardziej zszokowanym dostęp do właściwego ośrodka. W okolicy dwustu metrów od punktów zapalnych ustanowiono kategoryczny zakaz przypadkowego parkowania. Bo dzisiaj właśnie prawie siedemset tysięcy koreańskich uczniów szkół średnich zdaje College Scholastic Ability Test, który otworzy im lub na zawsze zamknie dostęp do najlepszych uniwersytetów w kraju. A od tego jednego testu zależy ich całe przyszłe życie. Bez kitu. W kraju, gdzie rodzice koczują kilka nocy pod przedszkolem, żeby zapisać do niego swoje dziecko (wysupłując przy tym kilkanaście tysięcy dolarów na rok), gdzie uczniowie torturowani są nauką od świtu do później nocy po to, żeby dostać się na najatrakcyjniejszą uczelnię, egzamin ten jest chyba najbardziej dramaturgicznym doświadczeniem w całym życiu. Dostanie się do jednego z uniwersytetów SKY (Seoul University, Korea University, Yonsei University) otwiera furtkę do względnie pomyślnej przyszłości. Dyplom uniwersytetu, do którego się uczęszczało jest szczególnie ważnym kryterium nie tylko w walce o pracę w dobrej firmie, ale również warunkuje on jakość kariery zawodowej. Absolwenci tych samych uniwersytetów tworzą bowiem wewnątrzfirmowe kliki (od czasu do czasu odbywają się potajemne spotkania takich klubów) wspierając się nawzajem w różnego rodzaju przepychankach. Alma Mater (podobnie jak uczestnictwo w firmowych wypadach w góry, wydarzeniach sportowych, czy lojalność mierzona punktualnym stawiennictwem się w biurze) jest niezwykle znaczącą miarą przy wręczaniu promocji, delegowaniu pracowników za granicę, przemieszczaniu się między najatrakcyjniejszymi departamentami w firmie. Najlepiej, rzecz jasna, gdy pochodzi się z tego samego uniwersytetu, co top management. Sytuację tą spokojnie przyrównać można do przynależności partyjnej i prawideł, którymi rządzi się w niej sukces osobisty. Faktyczne dokonania jednostki i to, co sobą ona reprezentuje schodzą tutaj, jak realia pokazują, na bardziej odległy plan. Również u nas w firmie wszyscy przemieszczają się jakby na koniuszkach palców. Każdy zdaje się być bardziej jowialny wobec kolegów i pełen zapału w stosunku do swoich obowiązków. To jednak nie ze względu na College Scholastic Ability Test. My właśnie zdajemy nasz własny egzamin. Jak co roku oceniamy siebie samych i jesteśmy oceniani według widzimisię przełożonych ale też według przyznanego im rozkładu ilości dobrych i złych not, którymi muszą oni obdarzyć daną grupę. Pracownicy, którzy według kalendarza znajdują się o krok od pomocji (zwykle co cztery lata na niższych szczeblach), dostaną najpewniej wyższe oceny po to, żeby móc się przebić przez konkurencję międzydziałową. Reszta będzie musiała zadowolić się ochłapami. Problem w tym, że od oceny tej zależy, czy będzie się zarabiało więcej (i o ile), czy nawet... mniej. Niedługo rozpoczyna się szalony okres bonusów. Wszyscy piłujemy więc w skryciu szpony, obdarzając się przy przelotnych spotkaniach szerokimi uśmiechami. Anna 2011-11-10 02:28:31 skomentuj (1) Baseball
![]() Zdjęcie: Fani Lotte Giants z charakterystycznymi, pomarańczowymi reklamówkami na głowie
Video: Po stronie Lotte Giants (mecz Lotte – LG) Anna 2011-11-06 12:55:07 skomentuj (2) Rice Cooker Sue Young poznałam we Francji. Zrządzeniem losu (jako jedyne pozostałyśmy bez studenckiego zakwaterowania) zamieszkałyśmy razem w dunkierskiej kamienicy bratając się w ogólnym niezrozumieniu dla dzikości harców odprawianych regularnie przez parę studentów francuskich mieszkających na parterze. Obie byłyśmy trochę na opak z tamtejszym środowiskiem i obie dosyć szybko przekonałyśmy się, że Francja jednak nie za bardzo nam podchodzi. (A moim zamysłem było przecież tam osiedlenie się...) Sue Young była pierwszą Koreanką (a nawet Azjatką), jaką kiedykolwiek spotkałam na swojej drodze. Mówiła świetnie po angielsku dzięki czemu po raz pierwszy zaczęłam zadziwiać się koreańskimi opowieściami z zupełnie innego wymiaru. Fascynowały mnie one niesamowicie, ale nigdy nie przeszło mi nawet przez myśl, że rzeczywistość ta stanie się i moim udziałem. I to w tak zaawansowanym stopniu. Przy pożegnaniu Sue obiecała, że jeżeli kiedyś przylecę do Seulu to kupi mi ona rice cooker, które to urządzenie z zaciekawieniem oglądałam przy okazji każdych odwiedzin w jej kuchni. Obie na tę obietnicę roześmiałyśmy się wtedy z czułością. Nasze długoletnie związki, w których byłyśmy przy poznaniu się (jej z Koreańczykiem, mój z Polakiem), legły w gruzach. Sue mieszka obecnie w Szwajcarii ze swoim szwajcarskim mężem. Ja mieszkam w Korei ze swoim koreańskim mężem. Do pracy, znowu jakimś dziwnym trafem losu, chodzę z jej młodszą siostrą (w samym centrum Seulu jest ponad 10 milionów ludzi!)... a w domu dogorywa ponad dziewięcioletnia rice cooker, którą Sue ofiarowała mi po moim dosyć nieoczekiwanym przylocie do Seulu już w rok po naszym pożegnaniu. Życie to jedna wielka plątanina algorytmów z ludźmi jako zmiennymi wykopującymi ze znanej orbity na nowe lub wcześniej nawet niepomyślane ścieżki. Grunt to właściwie odczytać znaki i w ten sposób obrać sobie tylko przeznaczoną drogę. Czasem to wszystko aż przyprawia mnie o gęsią skórkę – to ze względu na nie zawsze dające się przewidzieć konsekwencje swoich wyborów. Częściej jednak algorytmiczna sieć możliwości, jakie oferuje życie, wywołuje u mnie nieposkromiony głód tego, co jeszcze przede mną...
Po lewej: stara, wysłużona, prosta w użytkowaniu (jeden przycisk) rice cooker ofiarowana mi przez Sue Young. Po prawej: moje nowe monstrum z elektronicznym panelem sterowniczym, które gada, syczy wypuszczaną pod ciśnieniem parą i gotuje praktycznie wszystko – ofiarowane każdemu pracownikowi przez moją firmę z okazji Chuseok (추석) – Świąt Dziękczynienia. Anna 2011-09-15 10:52:53 skomentuj (11) Ale jazda...
Anna 2011-09-01 14:29:13 skomentuj (8) W szponach Korean Wave
Scena z cappuccino: 9m13s Anna 2011-08-26 04:45:42 skomentuj (16) Aparat Jest młodziutka, śliczna, pewna siebie, niezwykle bystra, pełna entuzjazmu i wspaniałego poczucia humoru. Naprawdę cieszę się, że jest moją podopieczną. Pewnego dnia przychodzi do pracy obolała, z napuchniętą buzią i przekrwionymi z niewyspania oczami. Pytam, co i jak. Okazuje się, że kazała sobie wyrwać dwa zęby. Dwa następne czekają do kolejki w następnym tygodniu. Dlaczego? Chce być piękna. Będzie przez prawie dwa lata nosić aparat ortodontyczny, po to żeby zmienił się jej kształ twarzy ze znienawidzonego koreańskiego owalu w odwrócony do góry nogami trójkąt. Zmniejszy się jej też w ten sposób sama twarz, a mała twarz to w Korei jeden z ważniejszych kanonów piękna. Poza tym, z powodu bólu i przeszkadzających drucików aparatu będzie mniej jadła, a więc i schudnie. Anna 2011-08-01 06:48:04 skomentuj (14) Palau
Anna 2011-07-25 02:42:43 skomentuj (6) |
Księga Gości Recenzje Książek Zdjęcia Picasa Komentarze Adam Szostkiewicz Gra w klasy Alter Egos W Korei Koreańskie miraże. Residues Wyładownia. Nauka Maiko Język japoński. Branżowe Bogdan Szymański Odnawialnie Andrzej Szczęśniak Energetycznie. Oglądam iTVP Telewizja interaktywna. ZDF Nachrichten. TV5 L'actualité mondiale. RTVE En directo. Czytam Polityka Niezbędnik Inteligenta Przekrój Szerokie horyzonty. Focus Nachrichten. Hankyoreh Co słychać w Korei. El Mundo Hiszpańska perspektywa. Le Monde Francuski punkt widzenia. Fotografia Eric Lafforgue His trips. His pics. Rozwieram buzię. Agnieszka Samouwielbienie. Bart Przez Świat. Na wygnaniu Stardog Absurdalny i offowy Anna Głód świata 7736km Tylko tyle dzieli Polskę i Koreę. Monika Polska w oczach Koreanki. Życie rodzinne Maja Związki pomiędzy.
Archiwum
2012 styczeń 2011 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad |
|
|