O mnie

Od 2002 roku mieszkam w Korei Południowej. Przyleciałam tutaj na Globalne Stypendium Samsunga, na które składały się dwa lata nauki na Korea University i późniejsza praca w Głównej Siedzibie Samsung Electronics. Mimo wielu trudnych chwil zachłysnęłam się Koreą podobnie jak wiele innych osób i już tutaj zostałam.

Na blogu opisuję moją codzienność w tym kraju: pracę w koreańskim jaebolu, życie w koreańskiej rodzinie, poruszanie się po koreańskiej rzeczywistości, ale też liczne podróże po regionie.

Osobista relacja z pierwszych pięciu lat mojego pobytu w tym kraju została zawarta w książce "W Korei. Zbiór esejów 2003-2007" wydanej nakładem wydawnictwa "Kwiaty Orientu". Zapraszam do lektury.

NOWA WERSJA BLOGA: www.wkorei.blogspot.com

Arichwum

Audycja „Zakorkowani”

Przedstawiamy się. Trochę nieporęcznie, bo to nasza pierwsza audycja. Trochę iegramatycznie, bo nie rozmawiamy na co dzień po polsku. Z determinacją przemy jednak do przodu, bo mamy jasny cel: rozmawiać o Korei bez upiększania, zawsze z lekko przymrużonym okiem. Przymrużonym na Koreańczyków, ale też i na siebie.

Podczas audycji popijamy wyśmienite capuccino. Kafejka „HoHo” to przedsięwzięcie koreańskiego zapaleńca. Przybytek odkrywa Anna, która podczas pierwszej wizyty otrzymuje szczegółową instrukcję zaparzania kawy. Wiesza ją sobie na lodówce. Po kilku wizytach właściciel „HoHo” pyta ją, czy aby na pewno się do wskazówek stosuje. Odpowiedzią jest widocznie zadowolony.Na dolewkę zamawiamy darmowe americano. Wokół nas młodzi Koreańczycy odrabiają zadania domowe lub w najlepsze randkują. Starsze Koreanki wymieniają ploteczki lub rozwiązują palące problemy. Nie zdają sobie sprawy, że mówimy o nich i dla nich. Z głośników wolno sączy się jazz rozmasowując nasze początkowe zdenerwowanie. Za oknem pejzaż co kilka minut przecinają wagony koreańskiego metra.Zaczynamy rozmowę o naszym domu.
 
__________________________
Zapraszamy na audio-bloga „Zakorkowani” oraz fanpejdż „Zakorkowanych” .

Audycję można zasubskrybować jako podcast na aplikacji smartfonowej „Feedly”, „BeyondPod” i innych – wystarczy wpisać adres naszego audio-bloga. Innym sposobem na telefoniczne odsłuchanie audycji jest ściągnięcie pliku i odegranie go jako pliku muzycznego (mp3).Następny odcinek już za tydzień, w poniedziałek.Logo audycji „Zakorkowani” stworzył Yeongkeun Jeong (www.yeongkeun.com), a jingle skompilowała Kaja Kraska (www.facebook.com/FloePl). Dziękujemy! 감사합니다!

Koreańczyk w Polsce – wywiad

 

A.S.: Po raz pierwszy Polskę odwiedziłeś przy okazji swojej podróży do Czech. Ile miałeś wtedy lat i z kim podróżowałeś? Jakie miasta w Polsce wtedy zwiedziłeś?

Jun Hyung: Miałem wtedy 15 lat. Przed podróżą nie wiedziałem dokąd pojadę. Podróżowałem z kolegami do Niemiec, Czech, Polski, Austrii, Słowacji, Słowenii i Węgier. W Polsce byliśmy w Krakowie. To była końcówka gimnazjum, więc chcieliśmy mieć dobre wspomnienie.

 

A.S.: To raczej w Korei niespotykane, żeby tak młodzi ludzie sami wypuszczali się tak daleko. Rodzice nie obawiali się o Was? Jak ich przekonaliście do swojej wyprawy?

Jun Hyung: Na spokojnie, nie było większych problemów. Mieliśmy kierowcę, przewodnika i zarezerwowany hotel, więc wszystko było fajnie zaplanowane.

 

A.S.: Dlaczego zdecydowaliście się na Czechy i Polskę, a nie na przykład Francję, Wielką Brytanię czy Włochy?

Jun Hyung: To nie był mój wybór. Mój przyjaciel planował całą podróż. Kiedy miałem 13 lat podróżowałem już po Francji, WB, i Włoszech, razem z nim i jego mamą.

 

A.S.: Jakie było Twoje pierwsze wrażenie o Polsce i co spowodowało, że zacząłeś myśleć o tym kraju w kontekście zadomowienia się tam?

Jun Hyung: Byłem w szoku. Francja, WB i Włochy były takie same jak myślałem, więc nie byłem nimi zainteresowany. Ale Polska całkowicie odbiegała od moich wyobrażeń. Była lepsza. Ludzi są pomocni, mili – zupełnie jak koreańskie babcie, które mieszkają na wsi. Bardzo mi się podobała i nadal podoba.

 

A.S.: Dlaczego w ogóle rozważałeś wyjazd z Korei? Chciałeś coś zmienić w swoim życiu?

Jun Hyung: Moje życie zaczęło się zmieniać od czasu wizyty w Krakowie. Nasz kierownik był Polakiem. W trakcie wizyty zaprosił nas do swojego pokoju: piliśmy i dużo rozmawiali. Nauczył mnie kilku zwrotów po polsku. np. Dzień dobry, piękna. Spodobał mi się język… i Żywiec też ;)

 

A.S.: Po swojej podróży zdecydowałeś się rozpocząć naukę języka polskiego. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w nauce? Jaka jest według Ciebie największa różnica między językiem koreańskim i polskim?

Jun Hyung: Miałem szczęście, spotkałem bardzo zdolną nauczycielkę, więc nauka nie sprawiała mi większych problemów. Jednak gramatyka nadal jest trudna. Tu właśnie jest największa różnica pomiędzy koreańskim, a polskim. W moim ojczystym języku używa się Hangul, a w polskim łacińskiego alfabetu. I jeszcze wymowa – jest zupełnie inna.

 

A.S.: Kilka razy wyjechałeś do Polski na letnie kursy językowe. W jakich miastach mieszkałeś i co Ci się tam podobało, a co mniej?

Jun Hyung: Kursy językowe miałem we Wrocławiu, 2 razy w Warszawie i w Łodzi. Każde z tych miast ma własną atmosferę, więc trudno je do siebie  porównywać. Jednak gdybym musiał wybrać, zdecydowałbym się na Łódź. Świetnie bawiłem się tam ze znajomymi – ciągle mile to wspominam. Minusem jest to, że miasto wygląda strasznie smutno. Na szczęście jest tam manufaktura, która mi to rekompensowała. ;)

 

A.S.: Uczyłeś się też języka rosyjskiego. Dlaczego?

Jun Hyung: Tak, mój kolega Andrzej uczył mnie rosyjskiego w Łodzi. Na kursie językowym miałem zajęcia z Białorusinami. Dzięki nauce rosyjskiego mogłem co nieco zrozumieć z ich rozmów. Od tego się zaczęło. Jeśli będę miał jeszcze szansę, chcę jeszcze raz spróbować z nauką rosyjskiego.

 

A.S.: Masz może jakąś ciekawą historię do opowiedzenia z tego okresu? Jedna z Czytelniczek bloga wspominała, że kiedyś udałeś się na pocztę w klapkach i w krótkich spodenkach przy 20-stopniowym mrozie…

Jun Hyung: Tak, zdarzyło mi się ;) Poczta była niedaleko, maksymalnie 10 minut w jedną stronę. Naprawdę lubię klapki i krótkie spodenki. Są wygodne. Wolę czuć  wygodę, niż ciepło. Nadal często tak chodzę, dlatego babcia czasami upomina mnie, żebym kupił i nosił ciepłe ubrania.

 

A.S.: Wiem, że przed wyjazdem na studia do Polski zrezygnowałeś z uczęszczania do liceum w Korei. Maturę otrzymałeś na podstawie ogólnego egzaminu. Dlaczego?

Jun Hyung: Kiedy zacząłem uczyć się polskiego, pytałem sam siebie, na jakim poziomie będę za rok. Na początku 2. roku nauki zauważyłem, że umiem już więcej i może uda mi się rozpocząć studia w Polsce. Zacząłem wypytywać nauczycielkę i szukać w internecie informacji na ten temat. Dowiedziałem się, że w Polsce semestr zaczyna się od października. Wtedy policzyłem ile mam jeszcze czasu. Gdybym normalnie kończył liceum, straciłbym aż półtora roku. Musiałem z niego zrezygnować.

 

 

A.S.: Co robiłeś w wolnym czasie?

Jun Hyung: Cały pierwszy miesiąc odpoczywałem, ale od drugiego zacząłem się już uczyć. Od o 09 do 16 uczyłem się przedmiotów na egzaminy. Potem od 17 do 22 trenowałem brazylijski jiu jitsu. W szkole nie miałem czasu na sport, więc nie byłem w najlepszej kondycji.

 

A.S.: W 2010 rozpocząłeś przygotowawczy kurs języka polskiego, a w 2011 roku dostałeś się na Wydział Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Co było dla Ciebie najtrudniejsze po rozpoczęciu studiów?

Jun Hyung: Nie było nic trudnego, ale w zamian za to przeżyłem szok. Jestem wyjątkowym Koreańczykiem i nigdy wcześniej nie widziałem tak wielu dziewczyn. U nas w szkole zawsze było więcej chłopaków. Czasami zdarza mi się przeklinać po koreańsku, ale one na szczęście nie rozumieją i nadal myślą, że jestem wyjątkowym Koreańczykiem.

 

A.S.: Jak traktują Cię inni studenci? A profesorowie – dają Ci fory, bo jesteś obcokrajowcem? Ciekawi są Korei?

Jun Hyung: Nie wiem jak postrzegają mnie inni studenci, bo nie wiem co o mnie myślą. Natomiast moje obserwacje wskazują, że są oni mili, pomocni, zaj**ści. Zawsze mi pomagają, w czasie sesji jeszcze bardziej intensywnie. Muszę powiedzieć, że na 1. roku nie zdałbym egzaminów bez ich pomocy. Niektórzy profesorowie sprawiają wrażenie niemiłych, ale zawsze na końcu egzaminu pokazują mi swój ładny uśmiech.

 

A.S.: Popularność Korei, w szczególności koreańskiej pop kultury rośnie w postępie geometrycznym nawet w Polsce. Jak myślisz dlaczego? Lubisz piosenkę „Gangnam Style”?

Jun Hyung: Cieszę się, że koreańska pop kultura jest coraz bardziej popularna w Polsce. Nie wiem jednak dlaczego, bo się tym nie interesuję. Myślę, że koreańska kultura nie jest jeszcze znana, a zawsze to co jeszcze niepoznane daje większą radość. Co do Gangnam Style – nie lubię, ale nie nienawidzę. Po prostu neutralnie.

 

A.S.: Co myślisz o poziomie nauczania w Polsce w porównaniu do systemu koreańskiego?

Jun Hyung: Jeżeli mówimy tylko o poziomie, to koreański jest trochę wyższy. Koreańczycy nie traktują jak człowieka kogoś, kto nie ukończył studiów. Więc Koreańczycy uczą się ekstremalnie. Ale nauka to nie jest najważniejsza w życiu.

 

A.S.: Wielu cudzoziemcom podoba się u Polaków ich gościnność. Też uważasz, że Polacy są życzliwi?

Jun Hyung: Zgadzam się, nawet bardzo.

 

A.S.: Podczas swojego pobytu w Polsce spotkałeś się z przejawami rasizmu, nie za miłymi uwagami na swój temat? Jak sobie z tym radzisz?

Jun Hyung: Czasami spotykam się z tym na ulicy. Dawno temu przeklinałem do ich. Ale teraz po prostu ignoruję.

 

A.S.: Masz prawdziwych przyjaciół wśród Polaków?

Jun Hyung: Tak. Mam nawet siostrę.

 

A.S.: Co sądzisz o Polkach?

Jun Hyung: To jest najtrudniejszy temat, ponieważ to zależy od osobowości. Ale bardzo je lubię. Zawsze uczą mnie postawy w życiu. np. jak mogę oszczędzać, jak muszę się zachować itp. Generalnie są mega fajne.

 

A.S.: Czy jest coś w Polsce lub Polakach, czego ciągle nie potrafisz zrozumieć lub zaakceptować? Co było dla Ciebie największym szokiem kulturowym?

Jun Hyung: Szoku nie był, ale nadal nie mogę zaakceptować picia ciepłej wody. W Korei zawsze piłem zimną. Jest pyszna. Ale w Polsce w sklepie 1.5L wody rzadko są w lodówce. Więc kupuję 1.5L wody i 0.5L wody z lodówki. Nie lubię też, gdy ktoś chodzi w butach po moim mieszkaniu. Jestem zbyt leniwy, nie lubię pracować w domu. A jeśli ktoś nosi u mnie buty, muszę sprzątać i myć podłogę.

 

A.S.: Jeżeli miałbyś jednym słowem scharakteryzować Polaków, jakie byłoby to słowo?

Jun Hyung: Gościnność, bo jak Polacy mnie zapraszają, zawsze dają mi coś do jedzenia lub picia, itd. Są mili jak babcia i wygodni jak stary przyjaciel.

 

A.S.: Jak postrzegasz koreańską architekturę w porównaniu do budownictwa w Polsce?

Jun Hyung: Trudno to ocenić, nie znam jej tak dobrze. Ale wolę bardziej stary, niż nowoczesny budynek. Stare budynki wydają mi się bardzo urocze.

 

A.S.: Lubisz polską kuchnię? Jakie jest Twoje ulubione danie? Czego nie potrafisz przełknąć?

Jun Hyung:  Lubię zupą pomidorową, bigos, kaszankę, golonkę, pierogi  ruskie i rosół. Białą kiełbasę też lubię. Ale to już nie jest polska kuchnia. Nie jestem zbyt wymagający, więc jeżeli inny człowiek może coś zjeść i ja mogę to przełknąć.

 

A.S.: Nie tęsknisz za koreańskimi potrawami? Masz kimchi w swojej lodówce? Ramyeon w szafce?

Jun Hyung: Tęsknie tylko za kurczakiem  z  sosem chilli bez kości (뼈 없는 양념치킨). Od dawno nie mam Kimchi w lodówce, ale za to zawsze mam Ramyeon.

 

A.S.: Podobno bez golonki, pizzy i muffinów Twój świat byłby pusty. W jaki sposób utrzymujesz dobrą kondycję fizyczną?

Jun Hyung: Jem naprawdę dużo. Kilka dni temu zacząłem jeść hot dogi. Są pyszne. Zawsze próbuję trenować BJJ 4 razy w tygodniu i latem dodatkowo biegałem codziennie minimalnie 10km. Ale teraz jest za zimno. Od marca zaczynam znowu.

 

A.S.: Jak znosisz rozłąkę z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi? Często się z nimi kontaktujesz?

Jun Hyung: Z rodzicami raz na tydzień kontaktuję się przez kakaotalk. Z przyjaciółmi rozmawiam codziennie, a z bratem kontaktuje się kilka razy w roku .

 

A.S.: Czy wyobrażasz sobie życie, swoją przyszłość w Polsce? Masz plan, żeby osiedlić się tutaj na stałe?

Jun Hyung: Mam jeszcze dużo czasu. Mogę myśleć o tym po wojsku.

 

A.S.: Wiem, że już niedługo w Korei czeka na Ciebie dwuletnia służba wojskowa. Nie myślałeś, żeby się jakoś od tego obowiązku uchylić?

Jun Hyung: Przed studiami bardzo nie chciałem pójść do wojska. Byłem pewny, że to strata czasu. Ale służba jest obowiązkiem i wydaje mi się, że po niej będę mógł dobrze napisać pracę magisterską. Myślę, że doświadczenie wojskowe będzie w tym bardzo pomocne. Więc teraz bardzo chcę pójść do wojska, chociaż mogę przez to zapomnieć trochę języka polskiego.

 

A.S.: Jaką radę dałbyś Koreańczykom, którzy przyjeżdżają do Polski po raz pierwszy?

Jun Hyung: Chcę powiedzieć tylko tyle: „nigdy nie jedź tramwajem bez biletu, nawet jeśli jesteś ciekawy jak to jest”. Musisz wtedy zapłacić mandat, nawet jeśli nie rozumiesz polskiego. Natomiast jeśli jest to osoba paląca, musi zabrać z Korei dużo papierosów.

 

A.S.: A Polakom odwiedzającym Koreę?

Jun Hyung: Chcę tylko polecić kurczaka z sosem chilli bez kości (뼈 없는 양념치킨).

 

A.S.: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

Jun Hyung: Dziękuję bardzo:)

 

Oryginał wywiadu znajduje się na nowej wersji bloga: W Korei i nie tylko.

Blog Roku 2012

Minęło już prawie 10 lat od kiedy rozpoczęłam swój romans z blogiem „W Korei i nie tylko”. Początki były nieporadne pod względem zawartości, wyważenia emocjonalnego, ale też i graficznie – wszyscy mieli dość wszechobecnej zieleni na mojej stronie. Z czasem wyszłam chyba jednak na ludzi; udało mi się nawet zrealizować wielkie marzenie - na podstawie blogowych wpisów z lat 2003-2007 „Kwiaty Orientu” wydały moją książkę pt. „W Korei”.

Nie wiem, czy mój blog zasługuje na tytuł Bloga Roku. Wiem jednak, że w jego prowadzenie wkładam wiele wysiłku i że jest ważną częścią składową mojego życia tutaj w Korei.

Bez niego byłabym o wiele mniej.

Zapraszam do głosowania. :]

 

KOSZT: 1,23 (z VAT)

DOCHÓD Z SMS ZOSTANIE PRZEKAZANY NA INTEGRACYJNO – REHABILITACYJNE OBOZY DLA DZIECI Z UBOGICH RODZIN I DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH.

ZAMKNIĘCIE GŁOSOWANIA: 31 stycznia 2013

 

Ja i moje życie w Korei

Do 30 stycznia głosować można również na moją książkę w konkursie „Książka Roku 2012″. Oddanie głosu nic nie kosztuje – wystarczy wejść na tę stronę portalu granice.pl i wybrać pozycję „W Korei” w kategorii „Podróże literackie”. Na razie jestem na drugim miejscu i żeby dogonić prowadzącego potrzeba mi dużo wsparcia.

 

Z góry dziękuję za wszystkie oddane głosy!

Książka Roku 2012

 

Początek roku to z reguły czas podsumowań i konkursów. Tym razem portal granice.pl organizuje konkurs „Najlepsza książka roku 2012″. Książka mojego autorstwa pt. „W Korei. Zbiór esejów 2003-2007″ bierze udział w kategorii „Podróże literackie”. Głosować można online do 30 stycznia (sprawa jest bardzo prosta), a do wygrania są „cenne nagrody”.

BARDZO proszę Czytelników i nie tylko o głosy na „W Korei”. Dobre miejsce na pewno pozwoli dalej wypromować książkę.

 

GŁOSOWAĆ MOŻNA „TUTAJ”.
Z góry dziękuję za pomoc.

Nowy Prezydent Korei

 

Korea Południowa wybrała nowego prezydenta. Będzie nim głowa konserwatywnej Partii Nowego Frontu Saenuri (새누리당) Park Geun Hye (박근혜), pierwsza kobieta na najwyższym stanowisku w tym kraju. Przy bardzo wysokiej frekwencji wyborczej (aż 75.8%!) Park wygrała zaledwie kilkoma procentami z reprezentantem Zjednoczonej Partii Demokratycznej (민주통합당), Moon Jae In’em (문제인), co świadczy o bardzo dużym spolaryzowaniu koreańskiego społeczeństwa. Nie łatwo będzie rządzić tak podzielonym narodem.

 

 

Park Geun Hye (근혜), liderka Partii Saenuri (새누리당),

nowy Prezydent Korei Południowej.

<Źródło>

 

Elektorat Pani Prezydent można ogólnie podzielić na cztery grupy:

 

  1. Starsze, niewykształcone pokolenie, które swoje opinie formułuje na podstawie informacji dostarczanych przez zmonopolizowane przez konserwatystów, a przez to bardzo tendencyjne media;
  2. Starsze pokolenie z biedniejszej warstwy społecznej, które sympatyzuje z Panią Park ze względu na Jej ojca, dyktatora Park Jeong Hee, oraz z powodu tragicznej śmierci Jej obojga rodziców, zamordowanych przez zamachowców w trakcie sprawowania powinności wobec kraju;
  3. Bardziej majętna część społeczeństwa, która wszelkie próby zwiększenia opieki społecznej (bardzo minimalnej zresztą) porównuje do kradzieży swojej własności;
  4. Młode pokolenie ludzi, których rodzice należą do bardziej zamożnej części społeczeństwa.

Źrodło: www.hankyeoreh.com

 

Do tego dochodzą bardzo silne wpływy regionalne – większość mieszkańców prowincji znajdujących się na południowym wschodzie kraju głosuje tradycyjnie na konserwatystów. Duży wpływ ma również wiek wyborców – im starszy elektorat tym więcej zwolenników Pani Park. Stąd obecne wybory uważane są za przegraną ludzi młodych, którzy chcą w swoim kraju rewolucji, przeciwstawiając się koncepcji ewolucyjnego podejścia do zmian, sugerowanego przez konserwatystów. W Korei tego rodzaju „ewolucję” rozumie się bowiem powszechnie jako utrzymywanie status quo, czyli dalsze wspieranie jaeboli (ogromnych konglomeratów wytwarzających razem prawie połowę produktu narodowego kraju), umacnianie pozycji bogatszej klasy oraz tradycyjnych wartości opartych na koreańskim konfucjanizmie.

 

Podział elektoratu według wieku: 20, 30, 40, 50

i więcej niż 60 lat. Zielony kolor oznacza % wyborców

głosujących na postępowego Moon Jae In’a, czerwony

– zwolenników wybranej Pani Park.

<Źródło>

 

Wynik obecnych wyborów to nie tylko klęska młodych, ale również porażka grupki niezawisłych dziennikarzy, którzy poświęcili ostatnie lata przedwyborczego życia na oświecanie koreańskiego narodu. W kwietniu 2011 roku, Kim Oe Joon (김어준, ur. 1968), założyciel niezależnej gazety Ddanzi (딴지일보)Jeong Bong Joo (정봉주, ur. 1960), były polityk, Joo Jin Woo (주진우, ur. 1973), dziennikarz, oraz Kim Yong Min (김용민, ur. 1974), komentator, założyli słuchowisko „Naneun Kkomsuda” („나는 꼼수다”), co można przetłumaczyć jako „Robię Świństewka”. Jedynym celem audycji była demaskacja nadużyć oraz kłamstw obecnie urzędującego Prezydenta – Lee Myeong Bak’a (이명박), który – podobnie jak nowo wybrana Pani Park – pochodzi z Partii Nowego Frontu (5 lat temu Park przegrała z Nim nominację swojej partii do wyborów prezydenckich). Program ten zdobył ogromną popularność (11 milionów słuchaczy!) ze względu na świetną pracę dziennikarzy śledczych, ale też z powodu formuły podcastu – autorzy prowadzili niezwykle dowcipne, nieformalne audycje, co przyciągnęło tłumy młodych, do tej pory niezaangażowanych w politykę ludzi. Praca czterech mężczyzn uniemożliwiła obecnej kadrze rządzącej przeprowadzenie wielu defraudacji przyciągając z tego powodu skomasowany atak na samą audycję (liczne próby zagłuszania, kilkadziesiąt pozwów w sądzie o zniesławienie), ale też i na poszczególnych członków „Naneun Kkomsuda” (liczne groźby śmierci; 26 grudnia 2011 roku Jeong Bong Joo został wtrącony do więzienia na rok za oskarżenie Lee Myeong Bak’a o manipulacje giełdowe w 2007 roku). Doszło nawet do tego, że koreańscy żołnierze (w Korei obowiązkowa służba wojskowa trwa 2 lata) byli ścigani za posiadanie aplikacji pozwalającej odsłuchać audycję na swoim smartfonie – to też młody, liczebny elektorat. Ostatnie słuchowisko „Naneun Kkomsuda” miało miejsce na dzień przed wyborami. Trzej mężczyźni byli wyraźnie wzruszeni (oczywista przez łzy siarczyście przeklinając) zdając sobie sprawę, że zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby naród przejrzał w końcu na oczy, i że już więcej chyba zrobić nie mogą. Okazało się, że ich wysiłki nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

 

Autorzy popularnej audycji „Naneun Kkomsuda” („나는 꼼수다”).

<Źródło>

 

Park Geun Hye będzie najprawdopodobniej kontynuowała politykę Lee Myeong Bak’a znanego powszechnie z konserwatywnego podejścia do polityki wewnętrznej i zewnętrznej, czy chociażby ścisłej współpracy z konglomeratami, którym zapewnił lukratywne projekty budowlane mające minimalne uzasadnienie ekonomiczne np. Four Major Rivers Project (Lee Myeong Bak przed objęciem stanowiska Prezydenta stał na czele m.in. Hyundai Engineering and Construction). Oznacza to kolejne nadużycia, bardzo ograniczoną wolność słowa, oraz pogłębiające się rozwarstwienie koreańskiego społeczeństwa.

 

Odchodząc od politycznych zawiłości można zapytać, czy przynajmniej fakt, że na czele Korei stanęła kobieta, zmieni pozycję płci pięknej w tym konserwatywnym społeczeństwie. Do czasu łudziłam się, że tak właśnie być może. Przecież widząc kobietę na tak wysokim stanowisku nawet najbardziej twardogłowym musi jakaś klepka w mózgu w końcu zaskoczyć. Niestety, oglądając debaty wyborcze z udziałem Park Geun Hee przekonałam się, że jest ona jedynie marionetką w rękach swojej partii.  Nagminnie zdarzało się Jej, że nie potrafiła uzasadnić, a nawet poprawnie sformułować swoich poglądów – czasem było to aż żenujące. Nie bez powodu dostała ona przydomek „księżniczki z notesem” – większość Jej przemówień, czy odpowiedzi odczytywanych jest z wcześniej przygotowanych kartek. Park Geun Hye została wybrana nie ze względu na swój program, osobowość, czy płeć, ale ze względu na swoją przeszłość – to córka Park Jeong Hee, byłego dyktatora, który doprowadził do niespotykanego rozwoju gospodarczego Korei, ale jednocześnie krwawą ręką tłumił ruchy prodemokratyczne. Koreańskie społeczeństwo jest mocno podzielone co do oceny jego rządów, co skrupulatnie wykorzystała Partia Nowego Frontu nominując Park Geun Hye jako swojego kandydata na Prezydenta. Park Geun Hye nie ma też rodziny. Jej zwolennicy utrzymują, że bez rodziny może Ona w 100% skupić sie na sprawach kraju (to bardzo powszechny tutaj pogląd, że wartość kobiety jako pracownika spada, gdy zostaje matką, ponieważ jej priorytety dimetralnie zmieniają się). Przeciwnicy twierdzą, że właśnie dlatego że nie posiada dzieci, nie ma Ona najmniejszego pojęcia o sytuacji „normalnej” kobiety w Korei i z tego powodu nie jest w stanie reprezentować większości. Tak czy owak moje wszelkie nadzieje na poprawę sytuacji kobiety w Korei wydają się schodzić na dalszy plan.

 

Fragment ostatniej, trzeciej debaty prezydenckiej.

Wypowiada się Pani Park.

 

PWY szwenda się tymczasem po domu wysoce zniesmaczony. Twierdzi, że musimy rozważyć emigrację, bo wyniki wyborów to prosty przepis na katastrofę. W pracy młodzi ludzie siedzą przed swoimi monitorami z nosami spuszczonymi na kwintę czekając nas kolejne pięć lat społecznego zastoju. Przyszłość jednak, jak każda kobieta włączając w to Park Geun Hye, to wielka niewiadoma. Być może jeszcze nie raz nas zaskoczy.