|
W Korei i nie tylko |
|
WSPOMNIENIA Z AZJI Wietnam
Sajgon (Ho Chi Minh)
Delta Mekongu (Ho Chi Minh-Mytho-Cantho)
Chau Doc - Phnom Penh
Cu Chi Tunnels i Mui Ne
Hanoi (I)
Ha Long Bay
Hanoi (II)
Tam Coc i Ninh Binh
Kambodża
Phnom Penh i Sihanoukville (I)
Phnom Penh i Sihanoukville (II)
Angkor Watt
Indonezja
Kuta/Bali (I)
Kuta/Bali (II)
Kuta/Bali (III)
Kuta/Bali (IV)
Tulamben/Bali
Padang Padang/Bali
Kuta/Bali (V)
Bogor i Bandung/Jawa
Bandung/Jawa
Yogyakarta (I)/Jawa
Borobudur i Pambanan/Jawa
Yogyakarta (II)/Jawa
Medan/Sumatra
Bukit Lawang/Sumatra
Danau Toba/Sumatra
Samosir Island/Sumatra
Parapat-Bukit Tinggi (I)/Sumatra
Parapat-Bukit Tinggi (II)/Sumatra
Singapur
Singapur
Malezja
Panuba/Tioman Island (I)
Panuba/Tioman Island (II)
Panuba/Tioman Island (III)
Panuba/Tioman Island (IV)
Kuala Lumpur (I)
Kuala Lumpur (II)
Kotakinabalu
Tajlandia
Bangkok (I)
Sairee/Koh Tao (I)
Sairee/Koh Tao (II)
Sairee/Koh Tao (III)
Sairee/Koh Tao (IV)
Bangkok(III)
Bangkok(III)
Bangkok i Phuket (I)
Bangkok i Phuket (II)
Laos
Pakbeng
Udomxai (I)
Udomxai (II)
Muang Khua (I)
Muang Ngoi (I)
Muang Ngoi (II)
Luang Prabang (I)
Luang Prabang (II)
Phonsavan (I)
Phonsavan (II)
Van Vieng
Vientiane (I)
Vientiane (II)
Hong Kong
Hong Kong (I)
Hong Kong (II)
Hong Kong (III)
Makao
Makao
Tajwan
Tajpej (I)
Tajpej (II)
Yangmingshan
Taroko Gorge
Tajpej (III)
Tajpej (IV)
Korea Południowa
Festiwal żeńszenia
KU vs Yonsei 2002
Korea w 2 tygodnie
Samsung Summer Festival
Jesień w Seulu
Pałac Changdeok i Forteca Hwaseong
Seoul Forest
Norincheon
Zatoka Cheonsu i Anmyeong
Panmujom (DMZ)
Seoul Museum of Arts-Dual Realities
Tradycyjny ślub
Kangchon
Koejae Island & Tongyoung
Japonia
Fukuoka
WSPOMNIENIA Australia
Darwin (I)
Kakadu National Park (I)
Kakadu National Park (II)
Darwin(II)
Alice Springs
Kaja Tjuta
Ayers Rock
King's Canyon
Coober Peddy (I)
Coober Peddy (II)
Barossa Valley
Melbourne
Sydney (I)
Sydney (II)
Sydney (III)
Sydney/Cairns/Great Barrier Reef
WSPOMNIENIA Rosja
Teatr Bolszoj/Moskwa
Moskwa
Francja |
Ucieczka
Nie ma ucieczki. Anna 2009-10-25 23:51:50 skomentuj (3) Przyjaciel Kilka lat temu, kiedy jeszcze co każdy piwny wieczór przepychaliśmy się bardzo różnymi wizjami świata, mówił, że kobieta, a tym bardziej dziewczyna/żona, nie może być przyjacielem mężczyzny. Przed wyjazdem był wieczór w mocno podejrzanej knajpie, gdzie pysznego placka z ośmiorniczką i zieleniną „pajeon” (파전) zapijaliśmy sfermentowanym winem ryżowym „makkoli”(막걸리). Nie mogliśmy się sobą nasycić. Błahostkami w pracy, własnym punktem odniesienia do tych czy innych spraw i przyszłością, jaka powoli zaczyna się przed nami formować. Pakować zaczęłam się dnia następnego na dwie godziny przed wyjazdem. Wyjazdem na cały okrutny miesiąc. Miesiąc bez jego ramion wokół mojej talii… Tamtego wieczoru powiedział, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Anna 2009-09-08 07:40:43 skomentuj (6) Grafik Kanada: 3 tygodnie Korea: 5 dni USA: 10 dni Korea: 4 dni Niemcy: 1 tydzień USA: 3 tygodnie Wakacje: ? Anna 2009-08-20 06:14:48 skomentuj (8) Klonowy organizm Budynki kanadyjskich miast połączone są ze sobą tętnicami pulsującymi maszerującymi nimi ludźmi. Szklane tunele żył wiją się ponad ulicami i pod ziemią łącząc miasto w jeden żywy organizm. Przepływające tunelami człowiecze krwinki chronią się ciepłymi rękawami przed sezonowym zimnem. Serce miarowo bije. Anna 2009-07-29 01:56:59 skomentuj (6) Buraczki
Anna 2009-07-24 20:25:46 skomentuj (7) To, co naprawdę ważne
"Come Together" - The Beatles (Sungha Jung, 12 lat) "Billy Jean" - Michael Jackson (Sungha Jung, 13 lat) "With or without you" - U2 (Sungha Jung, 12 lat) "Mission Impossible Theme" (Sungha Jung, 12 lat) "Hit the road Jack" - Ray Charles (Sungha Jung, 11 lat) Anna 2009-07-16 09:14:01 skomentuj (5) Północ - Południe O pociskach lądujących w głębinach Morza Wschodniego (jak Koreańczycy nazywają Morze Japońskie) czytam jakby miało to miejsce bardzo daleko i nie dotyczyło mnie bezpośrednio. W ciągu dnia nie poświęcam tematowi zbyt wiele czasu. Upodobniłam się w tym do Południowokoreańczyków. W Korei Południowej nikt nie rozprawia o możliwości nagłego ataku z Północy. Nikt nie prowadzi publicznej dyskusji, nikt nie rozprawia o tym „gorącym temacie” przy porannej kawie, nikt nie rozważa ewentualnej ewakuacji lub konieczności zbrojenia, nikt nie zaprząta sobie głowy lokalizacją najbliższego bunkra. Mieszkańcy Południa przyzwyczajeni są do politycznych gierek Północy i jakąkolwiek demonstrację siły z jej strony traktują jedynie jako pożywkę dla zagranicznych mediów i głów państw kilku wybranych mocarstw. Mimo że technicznie ciągle w stanie wojny z Północą, na moje pytania odnośnie obecnego stanu rzeczy, Południowi Koreańczycy reagują jedynie pobłażliwym uśmiechem. A następnie rozpoczynają dyskusję o sytuacji ekonomicznej kraju, kursie koreańskiego wona, cenach nieruchomości, i o tym, jak bardzo nie znoszą obecnego prezydenta. Reszta to tylko szum medialny i niepotrzebne zaprzątanie ludziom głowy. Wyobrażam sobie siebie po drugiej stronie. Wiem, że gdybym ciągle mieszkała w Polsce i nie miała z Koreą wiele wspólnego, wszystko wyglądałoby dla mnie bardzo poważnie. Z zacięciem śledziłabym artykuły, czytała naukowe rozprawki i światłe analizy oraz prowadziła ożywione dyskusje na ten temat. Z perspektywy, w której dało mi się znaleźć, wszystko wygląda jednak jak cyrk, na arenie którego grana jest sztuka pod rozgrzaną z oburzenia publiczność. Teatr jest tak naprawdę kiepski, ale że główni aktorzy są ogólnie rozpoznawani i w jakiś sposób egzotyczni, to przedstawienie ciągle jest na afiszu. Ku uciesze większośći z tychże aktorów... Anna 2009-07-08 10:16:49 skomentuj (7) Life rocks Są takie chwile, kiedy wszystkie elementy układanki idealnie pasują do siebie. Nawet te, które dawno temu odrzuciło się etykietą „błąd” lub „zupełnie niepotrzebne”. Wszystko nabiera sensu i łączy się w prostą ku szczęściu. Takiemu w środku. Rozpierającemu wrażeniem, że ktoś gdzieś zawsze czuwa. To bardzo intymne przeżycie bazujące na znakach zbyt subtelnych, żeby można uwiarygodnić je słowami. Życie jest piękne. Anna 2009-06-26 14:25:42 skomentuj (8) Rocznica W drugą rocznicę naszego ślubu PWY przysłał mi do pracy małe różyczki, ułożone jedna obok drugiej w ogromnym kartonie w kształcie serca. Kolorowe i pięknie pachnące. A ja osłupiałam. I zastanawiam się, czy to aby nie jakieś ukryte przesłanie. Sugestia oczyszczenia naszej relacji? A może po prostu uznanie dla mojego dosyć chorobliwego pragmatyzmu? Bo sęk w tym, że te róże są... z mydła... Anna 2009-06-09 07:01:15 skomentuj (7) Samobójstwo Prezydenta
"너무 많은 사람들에게 신세를 졌다. 나로 말미암아 여러 사람이 받은 고통이 너무 크다. 앞으로 받을 고통도 헤아릴 수가 없다. 여생도 남에게 짐이 될 일 밖에 없다. 건강이 좋지 않아서 아무 것도 할 수가 없다. 책을 읽을 수도 글을 쓸 수도 없다. 너무 슬퍼하지 마라. 삶과 죽음이 모두 자연의 한 조각 아니겠는가? 미안해 하지 마라. 누구도 원망하지 마라. 운명이다. 화장해라. 그리고 집 가까운 곳에 아주 작은 비석 하나만 남겨라. 오래된 생각이다.” „Jestem dłużny zbyt wielu ludziom. Skala ciężaru, który spowodowałem jest nie do zniesienia. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie brzemienia, które od tej pory będzie moim udziałem. Z powodu mojego obecnego stanu nie jestem w stanie nic zrobić. Nie potrafię przeczytać książki, nie mogę zabrać sie do pisania. Nie bądźcie zbyt smutni. Czyż życie i śmierć nie są naturalnym wszystkiego porządkiem? Nie przepraszajcie. Nie czujcie do nikogo urazy. Taka jest kolej rzeczy. Skremujcie mnie. I postawcie jedynie bardzo mały nagrobek blisko mojego domu. Myślałem już o tym od jakiegoś czasu”. ________________________________ Więcej zdjęć tutaj. Anna 2009-05-29 08:45:53 skomentuj (17) Lek na całe zło W ostatnim miesiącu dane mi było odwiedzić USA dwa razy. Na zachodnim wybrzeżu nikt nie zaprząta sobie głowy epidemią grypy. Lotniska są pełne ludzi, nikt nie nosi masek (ja swoją schowałam głęboko na dno walizki, kiedy jakaś kobieta smagnęła mnie głośnym wyrzutem „It’s scary!”), nikt nie panikuje. Dla porównania lotnisko w Korei świeci pustkami. Po przylocie z zagranicy, tuż po wyjściu z samolotu, natknąć się można na kordon doktorów w długich jednorazowych uniformach, rękawiczkach i maskach. Uzbrojeni w termometr, mierzą temperaturę każdego (!) z pasażerów, kolekcjonując przy tym specjalne druczki, które wcześniej należało wypełnić w samolocie, oraz zadają kilka standardowych pytań. Po tygodniu lub dwóch każdy z pasażerów raczony jest rozmową telefoniczną specjalnych służb, które wypytują się o aktualną kondycję delikwenta. Mimo tych wysiłków świńska grypa jednak systematycznie poszerza zasięg swoich macek. Według dzisiejszej porannej gazety, powodem szybkiego rozprzestrzeniania się świńskiej grypy w Korei są… obcokrajowcy, a w szczególności… nauczyciele języka angielskiego. Oni to bowiem mają i czas, i pieniądze, żeby non stop podróżować do swoich krajów, skąd za którymś razem przywożą ze sobą w końcu zabójczego wirusa. Następnie zarażają nim koreańskie dzieci w szkołach, a co gorsza nawet, współpasażerów koreańskiej kolei, z której korzystają w weekendy wojażując po kraju! Artykuł podparty był kazusem jednego nauczyciela, u którego kilka dni temu zdiagnozowano świńską grypę... Autor zastanawia się nad Koreańczykami, u których wyżej wymieniony nieszczęśliwiec nocował, a u których nie stwierdzono żadnych objawów choroby. W tym momencie artykułu głośno roześmiałam się żartując, że to na pewno z powodu konsumpcji dużej ilości kimchi. PWY, który wcześniej skończył czytać artykuł, głęboko się na mnie obraził. Okazało się, że artykuł był niedorzeczny bardziej niż mogłam przypuszczać… Tak niedorzeczny, ze nawet mój dowcip nie sprostał wyzwaniu… Anna 2009-05-26 15:34:32 skomentuj (7) Powrót do źródeł Z biegiem czasu nieuchronnie traci się niewinność. Coraz trudniej przychodzi zwykły, nie narzucony swoimi lub innych oczekiwaniami, zachwyt. Coraz trudniej wzbudzić w sobie iskierkę autentycznego wzruszenia, kiedy to prawdziwie traci się kontrolę nad odruchami. Po to, żeby znowu być przepełnionym szczerością odczuwania. Tak, jak dzieci. Najlepszą metodą na oczyszczającą niewinność jest prostota. W prostocie tkwi źródło szczęścia. I aż trudno uwierzyć, że cywilizacja doszła do punktu, gdzie właśnie prostota jest jednym z największych wyzwań. Jakiś czas temu, dzięki PWY, udało mi się obejrzeć „Once” i „Old Partner”. Pierwszy film nakręcony został amatorsko przez Irlandczyka i Czeszkę, którzy opowiadają najzwyklejszą historię dwojga ludzi, cudowną muzyką z głosów, gitary i pianina. Drugi film „워낭소리” („Wonang Sori”) to koreański dokument o dziadku i jego krowie. Tylko i aż tyle. Oba filmy prostolinijne w swojej wypowiedzi, dotykają sedna tego, co w życiu ważne. Bez potrzeby konkretnych konkluzji, bez nakazu moralnego, który karze odbiorcy odczuwać niepokój.
Kadr z filmu "Wonang Sori" (ang. "Old Partner")
Siła prostoty, i tego, co się za nią kryje, tkwi w jej uniwersalności. Wczoraj na koncercie „The Swell Season” (grupa z filmu „Once”), zwykle siedzący w swoich krzesełkach i do rytmu (lub nie) klaszczący Koreańczycy, nie mogli powstrzymać się od pełnych aprobaty krzyków, czy regularnego podrywania się z siedzisk. Na koniec ci na parterze wybiegli na środek po to tylko, żeby na stojąco i z bliska wiwatować. Było pięknie. „Old Partner” ze swojej strony, przebił nawet Jamesa Bonda, przyciągając w Korei w ciągu bardzo krótkiego czasu ponad milion widzów. To jedyny film, który z równym wzruszeniem, oglądnęłam dwa razy. Świat robi się coraz bardziej skomplikowany. Telewizja i inne środki masowego przekazu strzelają w nas na nowo wynajdywanymi problemami, które po pewnym czasie odnajdujemy w sobie, w swoim związku, w relacjach z dziećmi i współpracownikami. Uczymy się tych problemów na pamięć i po jakimś czasie nie możemy już bez nich żyć. Ciągle mamy poczucie braku spełnienia. Stajemy się więźniami własnego kociołka tego, co jest, i jak być powinno. Wyplątanie się z tej sieci nie jest łatwe. Nie można jednak zaprzestać prób.
Anna 2009-05-16 02:34:11 skomentuj (4) Matnia Najbardziej podziwiam ludzi bezpretensjonalnych. Takich, którzy ofiarowują z myślą o dobrobycie drugiej osoby i nie kalkulują przewidywanego zwrotu inwestycji w wyświadczaną przysługę lub znajomość. Ludzie ci przyczyniają się do osiągania rzeczy ponadprzeciętnych przez tych, którzy w ich prawdopodobieństwo realizacji powątpiewają. Nie muszą oni pamiętać o źródle swojego postępowania. Ich radość jest czysta, nie zawiera nuty fałszywej skromności, ani wewnętrznego zgrzytu niechcianego zakłamania. Są to ludzie ogólnie lubiani, ale trzymający się na uboczu, działający w pojedynkę i najczęściej słowem. Zazwyczaj ofiarowywany przez nich dar niewymuszenie wraca siłą rażącej miłości niczym australijski boomerang z „Bagdad Cafe”. Takich ludzi jest coraz mniej. Wraz z rozwojem cywilizacji skażeni zostaliśmy coraz to intensywniejszą w swej bezwględności konkurencją, bezcelowym pędem, który nakazuje nam umniejszać innym na każdym kroku. Po to tylko, żeby za wszelką cenę wygrać w wyścigu donikąd. Pomniejszamy w swoich oczach tych, którzy w jakiś wyimaginowany sposób nam zagrażają; nie mamy litości dla tych, którzy nie spełniają standardów obecnych czasów. Jesteśmy w tym okrutnie i beznadziejnie naturalni, automatyczni, stereotypowi. Każdy stał się potencjalnym wrogiem. Każdy jest albo lepszy, albo gorszy. W pierwszym odruchu zamiast dostrzegać piękno, widzimy brzydotę, zamiast miłości, wybieramy nieufność i pogardę. Staliśmy się w tej matni bardzo nieszczęśliwie skomplikowani. I bardzo, bardzo przerażeni. A wszystko przecież jest takie proste. Wystarczy głęboko odetchnąć, uśmiechnąć się z głębi trzewi, przymrużyć oczy w dziękczynieniu i po prostu kochać. Polecam dla lepszego zrozumienia: 1. "I dream a dream" 2. "Cry me a river" Anna 2009-04-17 08:30:41 skomentuj (12) Segregacja piskląt
Anna 2009-04-13 10:37:57 skomentuj (11) Wewnętrzna walka W Korei zasady promocji wewnątrz firmy są zdeterminowane przez mniej więcej jednolite standardy stosowane w całym kraju. Promocja na wyższe stanowisko nie zależy od osiągnięć, a przeważnie od lat przepracowanych w firmie. Oznacza to, że wystarczy „bujać się” przez jakiś czas (zazwyczaj 16 lat), żeby dojść do poziomu General Manager/Director, od którego to poziomu zabawa nabiera innego kolorytu. Wtedy to dalszy awans zależy już w jakiejś części od wyników, a w jakiejś części (znacznie większej) od tego, kogo się zna. Jest to dosyć bezwzględna walka na noże z misternie kopanych dołków, relacji (ten sam uniwesytet, ilość razem wypitego soju, żony przyjaciółki etc.), gmatwaniny przysług i ich przewidywanego potencjału w przyszłości. A jest o co walczyć. Od pozycji Vice President mianowicie jest się tzw. imwonem, czyli executive, a za tym idzie własne biuro, własny szofer, prestiż, ogromne pieniądze etc. Standardowy system promocji w kroeańskich chaebolach wygląda następująco: 0-4 lata: 사원/sawon (Stuff) 4-8 lat: 대리/deri (Assistant Manager) 8-12 lat: 과장/kwajang (Manager) 12-16 lat: 차장/chajang (Senior Manager) 16~ : 부장/bujang (General Manager/Director) 수석부장/suseok bujang lub 이사/isa (Director) à tytuł przejściowy 상무/sangmu (Vice President) 전무/jeonmu (Executive Vice President) 부사장/busajang (Department President) 사장/sajang (CEO) Od bujanga wzwyż angielskie tytuły mogą różnić się w zależności od wielkości firm czy obszarów ich działalności. Ważne jest to, że ta hierarchiczna struktura jasno reguluje nie tylko relacje między pracownikami ale też ich zarobki. Dlatego też Koreańczycy nie negocjują, ani często nawet nie podpisują umowy o pracę. Wiedzą, że ich warunki będą dokładnie takie same, jak innych osób na tym samym stanowisku. Co roku dział zasobów ludzkich wysyła podsumowanie wynagrodzenia na przyszły rok odgórnie ustalając podwyżkę (zazwyczaj ok. 5% rocznie), a czasem, tak jak to ma miejsce obecnie w niektórych firmach, zamraża zarobki lub nawet obniża je wyższej kadrze o ok. 10% z powodu kryzysu ekonomicznego. I nic na to poradzić nie można. W przypadku obcokrajowców rzeczy mają się zupełnie inaczej i w dużej mierze zależą od wewnętrznej polityki każdej z firm. Niektóre firmy zatrudniają cudzodziemców na takich samych warunkach, jak Koreańczyków, inne z kolei podpsują z nimi kontrakty tymczasowe. W obu przypadkach umowa taka musi być rokrocznie odświeżana ze względu na konieczność odnawiania wizy pracowniczej. W relacjach biznesowych z Koreańczykami należy liczyć się z bardzo niską etyką postępowania. Oczywiście jeżeli bierze się pod uwagę kanony zachodnie. W Korei mianowicie jednym ze standardów jest coś, co my określamy pejoratywnym mianem „kłamstwa” i „łapówkarstwa”. W Korei te dwa mechanizmy są stosowane na porządku dziennym jako najbardziej naturalne metody osiągania swoich celów. Kłamstwa nie konfrontuje się z powodu głęboko zakorzenionej konieczności „zachowania twarzy” drugiej osoby, a ofiarowywanie kopert jest zazwyczaj traktowane jako czyste posunięcie strategiczne lub niewinny gest wdzięczności. Koreańczycy oba te instrumenty mają dopracowane do najmniejszych szczegółów i bardzo swobodnie używają ich w relacjach z niczego nieświadomymi obcokrajowcami. Nawet tymi, których sami zatrudniają, o czym niedawno miałam nieprzyjemność przekonać się na własnej skórze. Tym razem nie odpuściłam. W ciągu tygodnia postarałam się o małą rewolucję, która zakończyć może się dla mnie albo publicznym zgilotynowaniem, albo wielką wygraną. Mój kontrakt wygasa w następną środę... Anna 2009-04-08 07:01:02 skomentuj (12) |
Księga Gości Zdjęcia Picasa Zdjęcia Flickr Alter Egos W Korei Koreańskie miraże. Residues Wyładownia. Nauka Maiko Język japoński. Branżowe Andrzej Szczęśniak Energetycznie. Oglądam iTVP Telewizja interaktywna. ZDF Nachrichten. TV5 L'actualité mondiale. RTVE En directo. Czytam Przekrój Szerokie horyzonty. Focus Nachrichten. Hankyoreh Co słychać w Korei. El Mundo Hiszpańska perspektywa. Le Monde Francuski punkt widzenia. Fotografia Eric Lafforgue His trips. His pics. Rozwieram buzię. Agnieszka Samouwielbienie. Bart Przez Świat. Gruzja Majaki. Na wygnaniu Anna Głód świata 7736km Tylko tyle dzieli Polskę i Koreę. Monika Polska w oczach Koreanki. Życie rodzinne Maja Związki pomiędzy. Exsilentio Przesłodko. Słoneczko Piegi i kapelusz. Mama Treściwie o dziecku.
Archiwum
2009 październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad |
|
|